pokaż mi swego bloga, a powiem ci kim jesteś
RSS
wtorek, 30 listopada 2010
Opcja minimalizm

Czy blogi już nikogo nie obchodzą? W porównaniu z facebookiem są na drugiej linii frontu. Na świecie ich liczba spada głównie za sprawą nastolatków, którzy zamiast wyżywać się każdy sobie, imprezują na facebooku. Jednocześnie wzrasta liczba blogów tematycznych prowadzonych przez ludzi, którzy są specjalistami lub chcą się nimi stać właśnie dzięki prowadzeniu bloga.

Blogosfera przestała gwałtownie się rozwijać w zamian za konsolidację. W innej metaforyce powiedzielibyśmy, że bachor wydoroślał. Czy już jest dorosły tego nie wiemy.

W świecie spoważniałej blogosfery panują jasne zasady wykluczające przesadę. Grafika ma być neutralna, a o profesjonalizmie będzie świadczył poziom wykorzystania specjalistycznych dodatków - widgetów, pluginów… Na placu boju fachowości pozostały dwie platformy : blogspot i wordpress.

Na stronach serwisu digart forumowicze rozpatrywali zalety tych dwóch gigantów, zastanawiając się który jest przyjemniejszy w obsłudze.  Porównywano skórki, możliwości publikowania zdjęć, opcje pozycjonowania… Konkluzja jak zwykle dwubiegunowa:

Głos1: „Jeśli chcesz mieć gotowe jakieś tam schematy bierz wordpress, jeśli chcesz samemu coś upiększać, bierz blogspot..” Głos2: „Wordpress z fajnym szablonem wygląda świetnie, blogspot jest ponad wszystko przejrzysty.”

środa, 27 października 2010
Wieszaki do reklam

Niektóre platformy uchodzą za obciachowe. Krzysztof Urbanowicz przestrzega: bloga można założyć wszędzie, byle nie na Onecie. Dlaczego?

Ten szacowny portal dzieli swoje blogi na: „blogi dla każdego” i „blogi znanych”. Kto ma nieprzyjemność należeć do pierwszej kategorii automatycznie na swojej stronie zobaczy reklamę. To samo spotka go, gdy zechce wypowiadać się pod adresem francuskiego tygodnika Le Nouvel Observateur. W tym przypadku jednak akceptacja  reklamy stanowi, jak ustaliliśmy, cenę za obracanie się w dobrym towarzystwie – znanych dziennikarzy, jest niejako „wpisowym” do elity.

O Onecie tego samego powiedzieć się nie da.

„Znani”, którzy tam blogują, nie mają dostatecznego autorytetu,  by rekompensować cokolwiek. Blogerzy w Onecie służą za darmowe wieszaki do reklam. Gorzej – samą swoją obecnością popierają politykę portalu, usprawiedliwiając jego charakter. A jaki on jest – wiadomo. Popkulturowy miszmasz, w którym dominuje rozrywka.

Wybierając platformę, bloger podpisuje się pod jej światopoglądem, wartościami, które promuje, jej ideologią, nie zawsze łatwą do odczytania.

Czy wszyscy blogerzy są tego świadomi?

Platforma Salon24 przedstawia siebie jako „forum niezależnych publicystów”. Ową niezależność trzeba rozumieć życzeniowo. Właścicielem platformy jest Igor Janke, zdecydowanie prawicowy, i takiż charakter ma jego forum, na którym prym wiodą dziennikarze z Rzeczpospolitej i Gazety Polskiej. Osoba o poglądach mniej narodowo-chrześcijańskich może, oczywiście, założyć pod tym adresem swojego bloga. Ze świadomością jednak, że jej obecność będzie „wartością dodaną” niejako dowodem na pluralizm, usprawiedliwieniem prawicowych przegięć. Kwiatkiem do kożucha.

poniedziałek, 11 października 2010
Cham chce do elity

Każde miasto ma swój „dobry adres”, prestiżowy, dodający wiarygodności.  W Warszawie to Saska Kępa. Słysząc, że ktoś mieszka na Saskiej, od razu widzimy właściciela domu z ogrodem. W rzeczywistości bywa różnie. W Paryżu niektórzy wynajmują w pokój na poddaszu, tylko po to, żeby na wizytówce umieścić symbol bogactwa i dobrego smaku: „Place des Vosges”.

Czego się nie zrobi dla szpanu!

A oto przykład z naszej bajki.

Postanowiłam zobaczyć jak idzie zakładanie blogów we Francji.  Ciekawie zrobiło się w tygodniku Le Nouvel Observateur, odpowiedniku polskiej Polityki. Bloga może tam założyć każdy, bardzo łatwo, za darmo, co wypróbowałam (mafermeenpologne). Ku memu zdumieniu ja, niewinna, na mojej świeżutkiej stronie zobaczyłam... reklamę. Okazało się, że wlepia się je wszystkim, w sposób automatyczny.

Dla mnie to powód do rezygnacji, jest tyle innych miejsc, gdzie niczego się nie narzuca. Pozostaje pytanie dlaczego tyle osób na to się godzi? Dlaczego akceptują bezpłatnie baner reklamowy, którego przedmiotu nie wybrali?

W Nouvel Observateur produkują się dwa rodzaje blogerów: dziennikarze i osoby z ulicy. Mają ten sam layout, prawa i jakby byli równi.  Na blogach dziennikarzy pojawia się wyłącznie reklama pisma. U osób nie publicznych, zwanych „gośćmi” jest jej więcej i dotyczy różnych dziedzin.

Dla blogerów spoza kręgu Nouvel Observateur akceptacja reklamy stanowi cenę za obracanie się w dobrym towarzystwie.Coś za coś - jak w życiu.

środa, 06 października 2010
szablony męskie i damskie

W blogach czas płynie inaczej  – skokowo, od wpisu do wpisu.

Między jednym a drugim może minąć tydzień, a teraźniejszością zawsze będzie  ostatni tekst nawet jeżeli ma już parę dni.

Blogi mają przestrzeń osobistą i wspólną czyli komentarze. 

W blogach panuje wyjątkowy związek między słowem a obrazem, trochę podobny do tego z iluminowanych średniowiecznych ksiąg. Rysunek ilustruje ale również przenosi informacje. Grafika i układ bloga mówią o autorze, nie tylko o jego gustach estetycznych. Ktoś, kto chce prowadzić profesjonalnego bloga o mediach, nie może wybrać szablonu o szkarłatnym tle w esyfloresy, który kojarzy się z tapetą w podejrzanym hotelu. Cokolwiek by napisał w tym otoczeniu nie będzie wiarygodny.

Czy można mówić o szablonach bardziej „męskich” i bardziej „damskich”?

W wielu platformach blogowych podział ten nam się narzuca, tytułując szablony w różu i ptaszkach „Mój dzienniczek”, co sugeruje że są odpowiednie dla nastolatek. Zawodowi graficy współpracujący z platformami podtrzymują stereotypy płciowe. Męskość to  kolory zdecydowane (w bloxie „Piłka nożna” jest w czerwieni i zieleni), kobiecość pastelowe.

wtorek, 28 września 2010
Harmonia?

Dlaczego właśnie taki tytuł? Dlaczego „blogo-rytmy”?

Słownik definiuje „rytm” jako ruch regularny, miarowy, powtarzalny. Niektóre poddefinicje wspominają, że cechuje go „harmonia”. Narzuca się porównanie do odpływów i przypływów morza. Falowanie, odejście i powrót pozornie regularne, a jednak dążące do zmiany. Wiemy z muzyki, że rytm rośnie, narasta i trwa… trwa… aż wybucha. Wtedy następuje przełom. Rytm to również oddech i wydech, życie.

Pojęcie rytmu zadomowiło się w socjologii jako narzędzie analizy przestrzeni urbanistycznej. Henri Lefebvre nazwał go „rytmanalizą”

Każde miasto ma swój rytm – sposób w jaki rozkłada się w nim czas i przestrzeń. Są miasta zwarte i miasta rozstrzelone; miasta jawne i ukryte… Przemykasz się między nimi, skaczesz, nie rozumiesz, jesteś zafascynowany, pogardzasz...

Czym byłby rytm w odniesieniu do bloga?

Czy można mówić o rytmie blogosfery?

wtorek, 21 września 2010
jutro
jutro pierwszy wpis. Dlaczego ten tytuł? Czym jest rytm blogów. Tym samym czym rytm miasta?
22:50, opowiadaczka
Link Dodaj komentarz »